DAJ CYNK

Prezes UKE o PEM i 5G - zwiększamy normy promieniowania, albo stawiamy więcej nadajników

04.12.2018

Dodane przez: orson_dzi

Kategoria: Prawo, finanse, statystyki

Interakcje: 1758

Ważne 1

0

W wywiadzie dla Dziennika Gazety Prawnej prezes UKE ponownie porusza tematy związane z siecią 5G i budową nadajników w Polsce. To jest wg Marcina Cichego największy problem polskich operatorów. Konieczna jest zmiana obowiązujących, przestarzałych przepisów.

Większe normy promieniowania to paradoksalnie... mniejsze promieniowanie

Normy promieniowania elektromagnetycznego w Polsce niedługo będą obchodzić okrągłe, 40. urodziny. Budowanie w oparciu o nie nowoczesnej technologii, już nawet niekoniecznie 5G, ale nawet zwykłe LTE nie jest prostą czynnością. To jak z wysłaniem Poloneza w kosmos. Niby można, ale trzeba się przy tym nieźle narobić.

Obowiązujące w Polsce normy dotyczące promieniowania elektromagnetycznego są sto razy niższe niż w większości krajów Unii Europejskiej. Budowanie sieci 5G jest przy nich niemożliwe, a niedługo pojawią się też problemy z siecią LTE, co słusznie zauważa prezes UKE. Aby sieć LTE dostarczała nam szyki Internet, do 2025 trzeba będzie zbudować siedem razy więcej nadajników niż mam obecnie, co wynika z danych Boston Consulting Group.

W perspektywie najbliższych kilku lat mamy dwa wyjścia. Pierwszym jest masowe zagęszczanie sieci radiowych z obecną mocą nadajników i tym samym wzrost kosztów inwestycji. Drugie to standaryzacja norm PEM przez Ministerstwo Cyfryzacji i Ministerstwo Środowiska do europejskiego poziomu.

Operatorzy oczywiście mogą skupić się na dalszej budowie nadajników, ale wtedy możemy praktycznie zapomnieć o inwestowaniu w nowe technologie i utrzymaniu niskich cen abonamentów. W końcu za coś nadajniki trzeba postawić.

Żaden z tych pomysłów z pewnością nie przekona osób protestujących przeciwko sieciom komórkowym. Albo więcej nadajników, albo mniej z większą mocą - i tak źle, i tak niedobrze. Choć prezes UKE skutecznie to argumentuje, mam wrażenie, że te słowa przekonają niewiele osób.

Moc, z jaką pracuje telefon, rośnie wprost proporcjonalnie do odległości od masztu. A więc jeśli mamy gdzieś szukać negatywnego wpływu na zdrowie, to raczej w telefonie. Bo im dalej od masztu, tym więcej energii poświęca, żeby się połączyć.

Przeglądamy i obalamy teorie przeciwników sieci 5G

Zmiany w prawie, to nie tylko większe normy

Sieć 5G to nie tylko to co widać gołym okiem, czyli nadajniki. Drugą ważną kwestią są fale radiowe i odpowiadające im częstotliwości. Tak jak zbyt wąska droga nie przyjmie dużej ilości samochodów, tak jest również z pasmami sieci komórkowej. Tylko odpowiednio szerokie pasmo, najlepiej na kilku poziomach, będzie w stanie dostarczyć usługi do odpowiedniej liczby klientów.

Aby tego dokonać konieczny jest refarming, czyli przesunięcie istniejących już usług na inne pasma częstotliwości. W ten sposób uwolnione zostaną np. pasma telewizji naziemnej, aby zrobić miejsce dla sieci 5G. To jednak nie jest takie proste.

Najpierw cztery multipleksy naziemnej telewizji cyfrowej przejdą na niższe pasmo. Kolejny etap to udostępnienie zwolnionego miejsca na usługi szerokopasmowe, poprzedzone uzgodnieniami międzynarodowymi, m.in. z Rosją, Ukrainą i Białorusią. O zaangażowanie w negocjacje z Rosją poprosiliśmy Ministerstwo Cyfryzacji.

Polski rząd pracuje nad megaustawą ułatwiającą wdrożenie 5G

Żeby dać trzeba zabrać

Działanie sieci 5G jest rozważane w pasmach 3,4 - 3,8 i 26 GHz. Niektóre częstotliwości w paśmie 3 GHz są już w posiadaniu operatorów, konkretnie Netii i Play. UKE chce zebrać wszystkie dostępne częstotliwości i ponownie je przydzielić, najprawdopodobniej w formie aukcji. Ciężko się dziwić Urzędowi, w końcu to dodatkowe, kosmiczne wręcz pieniądze dla budżetu. Wystarczy przypomnieć aukcję LTE, która przyniosła ponad 9 mld zł.

Koniec aukcji LTE - wyniki po 116. dniu

Oczywiście nie jest tak, że przychodzi UKE do Play i mówi - oddaj pasmo. Można to zrobić w delikatniejszy, zgodny z prawem sposób. UKE może nie przedłużyć operatorom rezerwacji na posiadane pasma. Wtedy trafią one do ogólnej puli, z której będą mogli je ponownie wykupić. Zapewne za dużo większe pieniądze.

Nie da się zjeść ciastka i mieć je. Jeżeli chcemy zgromadzić zasoby częstotliwości niezbędne do budowy 5G w Polsce, trzeba kumulować pasmo w blokach odpowiedniej szerokości. A więc stosować refarming, który oznacza przesuwanie operatorów w inny zakres częstotliwości oraz nieprzedłużanie licencji na kolejne okresy.

Konkurencja - tak. Współpraca? W żadnym wypadku

Nasi operatorzy nie są skorzy do współpracy w kwestii wspólnej budowy sieci 5G. Byłoby to prostsze, szybsze i przede wszystkim tańsze rozwiązanie. I już przetestowane, co pokazali operatorzy w Korei.

5G już działa. Komercyjna sieć została uruchomiona w Korei

Wśród Polskich operatorów tylko Plus wyraził chęć budowy wspólnej sieci 5G. Pozostali operatorzy byli przeciwni. Jak zauważa prezes UKE, wynika to z takiej, a nie innej polityki T-Mobile i Orange, które w taki sam sposób podchodzą do budowy sieci w innych krajach. W ich przypadku to głos z centrali jest decydujący. Poza tym:

(...) niska skłonność do współpracy to specyfika polskiego rynku. Operatorzy sobie nie ufają, wolą konkurować.

Byliśmy na proteście przeciwko 5G. Protestujących nie trzeba się bać - wystarczy dać im mówić

Źródło tekstu: DGP; wł

Komentarze
Zaloguj się